+48 781 08 78 08 ik fb @

Aktualności

Dzisiaj opiszę przypadek, który darzę szczególnym sentymentem z powodu dwóch rzeczy. Pierwsza, to przemiana z pana „piwo, chipsy, kanapa” w „jem świadomie, żyję zdrowo, okazjonalnie uprawiam sport”. Druga, to totalna metamorfoza, którą przeszedł w moich oczach, bo chyba jeszcze nigdy pierwsze wrażenie nie poprowadziło mnie na takie manowce ;). Nie dawałam mu żadnych szans, a wręcz byłam pewna, że nie pojawi się na następnej konsultacji...
Zacznijmy jednak od początku.



Pewnego dnia pan „piwo, chipsy, kanapa” założył się z koleżanką, że w ciągu roku schudnie do 72 kg. Przychodząc do mnie nie miał innych wymagań jak tylko dostosowanie jadłospisu do osiągnięcia tego celu. Nie czuł się szczególnie źle, a zdrowe żywienie było na dalszym planie. Masa ciała według BMI była już sporo powyżej normy, bo przy 178 cm ważył 99,4 kg. Jednak analiza składu ciała pokazała, że dźwiga aż 38,3 kg tłuszczu! Wyluzowany sposób bycia tego pacjenta powodował u mnie przekonanie, że będzie to raczej nasze ostatnie spotkanie. Nie widziałam entuzjazmu, chęci zmiany, a nawet większego zainteresowania dietą. Sam jeszcze nie wiedział, że zakład z koleżanką rozpocznie jego podróż do zdrowego trybu życia.



W trakcie naszych spotkań coraz bardziej zaczęłam dostrzegać jego otwartość na zmiany, gotowość do całkowitej reformy dotychczasowego sposobu żywienia oraz wielką systematyczność i ukierunkowanie na cel. Regularnie jak w zegarku pojawiał się na konsultacjach i z pełnym zaufaniem stosował do wszystkich zaleceń. Był w stanie wprowadzić do jadłospisu mąki razowe i nabiał, czego wcześniej nie znosił, a potem nie tylko tolerował ale wręcz polubił. Pożegnał się z częstym piwem na kanapie i zamienił je na umiarkowaną aktywność fizyczną. To wszystko pozwoliło mu wygrać zakład już po sześciu miesiącach. Ten czas wystarczył także, aby docenił jak zdrowe żywienie potrafi przemeblować cały dotychczasowy tryb życia. Wraz ze szczupłą sylwetką przyszła ochota na uprawianie sportu, która ciągle rośnie. Gdyby zakład z koleżanką się nie zdarzył to tłuszcz przyrastałby w równomiernym tempie i za kilka lat zaczęłyby się klasyczne problemy z nadciśnieniem, cukrzycą, refluksem, wzdęciami i złym samopoczuciem. Na szczęście teraz ten 26-latek idzie, a właściwie biegnie drogą do życia w zdrowiu przez wiele lat.



Czasami przejście na dietę to wielomiesięczny proces, innym razem tylko impuls. Nie ma idealnego sposobu na podjęcie decyzji o zmianie swojego życia, ale idealnym czasem na to jest „dzisiaj”. Nie „po Świętach”, „po Nowym Roku”, „po zimie”, „po niedzieli”. Dzisiaj. Musimy pamiętać o tym, że stratą nie jest dzień bez piwa, serniczka, hot-doga z Orlenu czy schabowego. Prawdziwą krzywdą, jaką sami sobie możemy wyrządzić jest właśnie nie dostarczanie organizmowi potrzebnych do życia substancji. Jeżeli damy swojemu ciału wysokojakościowe „paliwo” to ono odwdzięczy się lepszą sprawnością na każdym polu. Jesteśmy tym co jemy, dosłownie.

 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved

RealizacjaMabu.pro Film & Design