+48 781 08 78 08 ik fb @

Aktualności

Dziś, 22.03.16. dostałam cudowny, bezcenny prezent na urodziny, wiadomość od jednej pacjentki, którym chę sie podzielić, ponieważ jest niesamowicie ważny dla mnie, a może też stanie się impulsem dla niewierzących w siebie: 

"Ile kobiet, tyle opowieści o ciążowych przejściach i kilogramach. Jedne odnotowują jedyne 8 kg na plusie, inne ponad 30. Ja uplasowałam się gdzieś pośrodku tej stawki. Mimo karmienia piersią i coza tym idzie 'lekkiej diety' waga była tylko nieco mniejsza niż wcześniej, a moja garderoba przed ciążowa wyglądała jak z szafy nastolatki. Przymierzając bluzki czy spodnie sama siebie pytałam jakim cudem kiedykolwiek się w nie mieściłam. Zebrałam się w sobie i zaczęłam akcję „powrót do przeszłości”. Stwierdziłam, że ja oczytana i świadoma, lubiąca wszystkie fanpage, które są fit, Chodakowskie i w ogóle, dam sobie radę w ekspresowym tempie, jak tylko będę chciała. I chciałam, nawet bardzo. Zrzuciłam 5 kg. Nagle okazało się, że nadal bardzo chcę, a waga stoi jak zaklęta. Przywitałam więc pannę frustrację...bo jak to? Chcę, prawie głoduję, a efekty postanowiły zrobić sobie urlop i w ogóle z niego nie wracać? Tak, poznałam te wszystkie „najważniejsze, że dziecko jest zdrowe, a figura to bzdura” i te wszystkie „ale dobrze wyglądasz, jak taka mamuśka!”. Ja chciałam znów poczuć się dobrze we własnej skórze - tylko tyle i aż tyle. Byłam zła, głodna, niewyspana, sfrustrowana i miałam wrażenie, że bez końca rozprawiam o swoich dodatkowych kilogramach. Wtedy się spotkałyśmy. Nareszcie ktoś z pełnym zainteresowaniem wysłuchał tyrady na temat ciała, które ignoruje moje starania, mimo że ja taka świadoma, oczytana i robiąca wszystko jak należy. Okazało się, że robiłam zupełnie nie tak jak należy...jadłam za rzadko, za mało, a potem za dużo i w złych proporcjach. Podsumowując:„siadaj, dwója!”.

Na pierwszej konsultacji usłyszałam: „pamiętaj, jak stoi przed Tobą tort czekoladowy to zawsze jest walka, zawsze. Pytanie czy ją wygrasz, czy odpuścisz”. Zapamiętałam to zdanie i ono towarzyszyło mi w tych trudniejszych momentach z tortem...i makaronem...i ziemniakami...i schabowym...(tych „i” było mnóstwo). Tak, było trudno. Robiłam listy zakupów, ważyłam produkty, pilnowałam godzin posiłków. Po dwóch tygodniach przyszły pierwsze zauważalne „gołym okiem” efekty. Motywacja poszybowała w górę, a waga znowu w dół. Najlepsze było jednak to, że czułam się rewelacyjnie, byłam najedzona, pełna energii i miło zaskoczona tym jak dobre może być jedzenie na diecie. Krem z marchwi i soczewicy? Rewelacja! Gulasz z wołowiny i kasza? Mogłabym to jeść co drugi dzień. Dzisiaj mam już niższą wagę niż przed ciążą, czuję się jak młoda bogini, wróciłam do biegania. Za to wszystko Ci dziękuję! Tak, nie mam złudzeń, że sama do tego doszłam, bo gdyby nie Twoja profesjonalna pomoc, wiedza, pasja, zaangażowanie i wiara w to co robisz, nadal na widok lustra włączałabym tryb „ucieczka”. Ja dzięki Tobie zupełnie zmieniłam sposób żywienia i za nic nie chciałabym wrócić do poprzedniego. „Trwale osiągnęłam wyznaczony cel, nie tracąc życia w trakcie jego osiągania”;))).

Dziękuję, dziękuję, dziękuję!!!"

Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved

RealizacjaMabu.pro Film & Design